Jak uzyskać powłokę odporną na lata – urządzenia i akcesoria do metalizacji przemysłowej
Rdza nie pyta, czy konstrukcja jest nowa. Pyta tylko, czy stal ma czym się bronić. Tam, gdzie sama farba szybko odpuszcza, a otoczenie jest słone, wilgotne albo po prostu surowe, wchodzi metalizacja. To nie jest ozdobny połysk. To cienka, ale bardzo konkretna warstwa metalu, która ma przyjąć na siebie ścieranie, uderzenia i korozję, zanim dotrą one do podłoża. Dobrze położona powłoka metaliczna potrafi pracować latami na zbiorniku, na kadłubie, na moście i na konstrukcji stojącej na wietrze nad wodą. Źle dobrany sprzęt potrafi natomiast zepsuć nawet najlepszy drut. Dlatego na metalizację warto patrzeć jak na cały zestaw – źródło prądu, pistolet, podajnik, dysze, rolki i dyszę gazową – a nie jak na jeden efektowny agregat.
Czym jest metalizacja i kiedy naprawdę zabezpiecza materiał
W praktyce przemysłowej metalizowanie tworzyw polega na umieszczeniu cienkiej warstwy metalu na powierzchni danego materiału. Najczęściej chodzi o stal, ale zasada pozostaje ta sama niezależnie od skali detalu – na oczyszczone podłoże trafia metal, a nie tylko spoiwo z pigmentem. W natrysku cieplnym, nazywanym po angielsku thermal spray, metal jest topiony i rozpylany. Krople zastygają w locie i na powierzchni, układają się jedna na drugiej i budują powłokę, która jest metalem. Dzięki temu można zabezpieczyć przedmioty przed uszkodzeniami w stopniu, jakiego nie daje cienka warstwa farby położona na nieprzygotowaną stal.
W odmianie łukowej, określanej jako arc spray albo wire arc spraying, pracują zwykle dwa druty. Między ich końcówkami powstaje łuk elektryczny. Łuk topi metal, a sprężone powietrze rozbija stopiony materiał na drobne cząstki i niesie je na detal. W ten sposób kładzie się cynk, aluminium albo stopy, w tym stopy aluminiowo-magnezowe. Cynk działa głównie jako ochrona katodowa – poświęca się, żeby stal pod spodem korodowała wolniej. Aluminium i stopy z magnezem dają raczej szczelną barierę, która dobrze znosi wilgoć, sól i zmiany temperatury. Stąd bierze się trwałość, o którą chodzi przy obiektach narażonych na lata, a nie na jeden sezon.
Sam pistolet nie zrobi jednak roboty, jeśli podłoże jest tłuste, zgorzelinowe albo gładkie jak szyba. Przed natryskiem stal trzeba oczyścić, najczęściej obróbką strumieniowo-ścierną, tak aby zniknęła rdza i zendra, a chropowatość dała zaczep cząstkom metalu. Powłoka metalizacyjna lubi też współpracę z uszczelnieniem albo z systemem malarskim typu duplex – metal trzyma korozję, a farba zamyka pory i nadaje kolor. Nie jest to obowiązek przy każdej pracy, ale w przemyśle nabrzeżnym i przy zbiornikach właśnie taki układ daje spokój na długo.
Sięga się po metalizację wtedy, gdy przedmiot albo konstrukcja ma być odporna na ścieranie i na korodowanie, a zwykłe malowanie byłoby tylko odroczeniem problemu. Piasek niesiony wiatrem, uderzenia, kondensacja, mgła solna, opary przy zbiornikach paliwa – w takim środowisku liczy się grubość metalu, przyczepność i równomierność natrysku. Równomierność nie bierze się z samego życzenia operatora. Bierze się z urządzenia, które podaje drut równo, topi go stabilnie i nie przerywa pracy w połowie ściany zbiornika. Dlatego dobór narzędzi jest tu częścią technologii, a nie dodatkiem do kosztorysu.
Szerokie spektrum zastosowań i najlepsza jakość urządzeń
Odpowiednio przeprowadzone prace metalizacji rzeczywiście zabezpieczają materiały i zapewniają ich trwałość. W ofercie Przemysłowych Technik Lakierniczych RESIN są urządzenia, dzięki którym wykonanie najbardziej specjalistycznych prac jest szybkie, a przy tym precyzyjne. Firma od lat dobiera sprzęt natryskowy do realnej aplikacji – od prostszych prac w budownictwie, przez przemysł stalowy, stoczniowy i drogownictwo, aż po maszyny do pian, powłok oraz układy dwukomponentowe i wielokomponentowe do materiałów szybkowiążących i pęczniejących. Metalizacja wpisuje się w ten sam sposób myślenia. Nie ma jednego pistoletu do wszystkiego. Jest zestaw dopasowany do drutu, do skali konstrukcji i do warunków na placu.
Doskonałym wyborem przy powłokach aluminiowo-magnezowych jest system ECO ARC 350. Jego powłoki są aluminiowo-magnezowe, dlatego system sprawdza się nawet w trudnych warunkach. Wykorzystywany był nawet w zimnej Norwegii, gdzie niska temperatura, wilgoć i wiatr szybko obnażają słaby sprzęt oraz słabą powłokę. Dodatkowo posiada certyfikację, co przy pracach na obiektach przemysłowych ułatwia uzgodnienie technologii z inspektorem, stocznią albo właścicielem zbiornika. Nadaje się do aplikacji powłok antykorozyjnych i można go wykorzystać w szeroko rozumianym przemyśle nabrzeżnym oraz w przemyśle stoczniowym. Sprawdza się także przy zabezpieczaniu zbiorników na gaz i paliwo oraz konstrukcji stalowych, które mają stać na zewnątrz i nie prosić co sezon o nową farbę.
Stop aluminiowo-magnezowy nie jest tu przypadkiem. Magnez wpływa na to, jak powłoka zachowuje się w środowisku chlorków i przy zmiennej temperaturze. W praktyce ten kierunek – natrysk łukowy stopu glinu z magnezem – wybiera się tam, gdzie specyfikacja wprost żąda takiej warstwy, a obiekt nie wybacza przerw ani nierówności. System tej klasy jest pomyślany pod takie zadania, a nie pod okazjonalne poprawki w warsztacie. Przy dużych powierzchniach liczy się też to, że urządzenie potrafi pracować długo i przewidywalnie, bo każda przerwa na nabrzeżu albo przy płaszczu zbiornika kosztuje rusztowanie, ludzi i okno pogodowe.
Można oczywiście wybrać mniejszy, bardziej ręczny element zestawu, czyli pistolet do metalizacji Oerlikon. Trzeba go dobrać pod typ urządzenia tego samego producenta, bo metalizacja nie wybacza mieszania końcówek, rolek i podajników na oko. Pistolet jest ergonomiczny i łatwy w użytkowaniu, a przy tym wydajny. Warto zwrócić uwagę na pneumatyczny silnik ciągnący oraz na rękojeść, która jest nachylona. Dzięki temu nawet dłuższa praca nie zamienia się w walkę z nadgarstkiem. Operator często trzyma pistolet wiele godzin, prowadzi go równolegle do powierzchni i utrzymuje stałą odległość. Nachylona rękojeść i sensowny rozkład masy to warunek, żeby ścieg był równy od rana do popołudnia.
Dla bezpieczeństwa wszystkie modele zostały wyposażone w podwójne zabezpieczenie. Na górze pistoletu są przyciski on i off, a na rękojeści jest spust bezpieczeństwa. Jeżeli pistolet zostanie upuszczony, natrysk zostaje od razu przerwany. Chroni to operatora, osoby obok i sam detal, a przy okazji ogranicza marnowanie drutu, który w metalizacji nie jest tanią pozycją. Przerwanie natrysku w chwili upadku ma też sens technologiczny. Nie powstaje wtedy przypadkowa, zbyt gruba plama metalu w jednym punkcie, którą potem trudno wyrównać kolejnymi przejściami.
Do najbardziej wymagających zastosowań w przemyśle przeznaczony jest podajnik beczkowy drutu. Wyróżnia go funkcjonalność i precyzja wykonania w każdym elemencie. Beczka zamiast małej szpuli oznacza dłuższą pracę bez zatrzymania, mniej plątania drutu i spokojniejsze podawanie przy dużych powierzchniach – burtach, płaszczach zbiorników, długich dźwigarach. Podajnik nie jest dodatkiem na koniec listy zakupów. To on trzyma tempo. Jeśli drut idzie skokami, łuk gaśnie, powłoka robi się nierówna, a operator traci czas na szukanie przyczyny w pistolecie, choć wina leży metr albo dwa wcześniej, przy beczce.
Widać przy tym, jak szerokie jest spektrum. Ten sam kierunek technologiczny – natrysk metalu na przygotowaną stal – obsługuje nabrzeże, stocznię, zbiornik paliwa, konstrukcję hali i element, który ma dostać tylko lokalną warstwę trudnościeralną. Różni się skala, drut i kompletacja. RESIN, jako dystrybutor wiodących producentów urządzeń malarskich, takich jak Wiwa, Graco i IBK, oraz jako dostawca sprzętu do metalizacji, patrzy na to od strony aplikacji. Liczy się materiał, oczekiwana trwałość, długość dnia pracy i to, czy zestaw ma jechać na budowę, czy stać w hali.
Małe a niezbędne akcesoria, które sprawdzają się podczas metalizacji
Duży agregat przyciąga wzrok. O jakości powłoki często decydują jednak części, które mieszczą się w dłoni. Polecamy dysze kontaktowe do metalizacji. Elementy z oferty pasują do różnych modeli pistoletów natryskowych i sprawdzają się przy różnych stopach drutów oraz przy drutach o różnych średnicach. Dzięki ergonomii i małym rozmiarom są wręcz stworzone do zastosowań specjalistycznych. Pracują nawet w bardzo trudnych warunkach, tam gdzie pył, temperatura łuku i ciągłe tarcie drutu zużywają zwykłą końcówkę szybciej, niż ktoś zdąży to zauważyć na powłoce.
Dysza kontaktowa prowadzi prąd do drutu tuż przed łukiem. Jeśli otwór jest wybity, owalny albo niedopasowany do średnicy, styk jest niestabilny. Łuk zaczyna skakać, krople są nierówne, a w powłoce pojawiają się miejsca niedotopione albo przeciwnie – przegrzane. Dlatego dyszę dobiera się do stopu i do średnicy, a nie mniej więcej pasującą. Mały rozmiar ma jeszcze jedną zaletę. Operator widzi strefę natrysku i łatwiej trzyma kąt oraz odległość, co przy pracach w ciasnych węzłach konstrukcji bywa ważniejsze niż moc z tabliczki znamionowej.
Kolejnym niezwykle ważnym elementem są rolki do silnika pchającego drut. Mają szerokie spektrum zastosowania podczas natrysku cieplnego. Takie rolki znajdują się w pistolecie i ciągną drut. Napęd przekazywany jest elastycznym przewodem od silnika elektrycznego umieszczonego w podajniku drutu. Dzięki temu rolki przy pistolecie i rolki w podajniku pracują w jednym rytmie. Powstaje całkowita synchronizacja rolek. Gdy jej brakuje, drut albo spiętrza się i faluje w przewodzie, albo jest ciągnięty zbyt ostro i ślizga się, niszcząc rowek rolki. Na powłoce wygląda to jak wada łuku, choć przyczyna leży w podawaniu.
Analogicznie dostępny jest model rolki do silnika ciągnącego drut. Pneumatyczny silnik ciągnący w pistolecie Oerlikon właśnie na tych rolkach opiera równe dociąganie materiału pod łuk. Rolka zużyta, z wyrobionym rowkiem albo z niewłaściwym profilem pod dany drut, zaczyna gryźć powierzchnię drutu albo puszczać go nierówno. Objaw bywa mylący, bo operator szuka usterki w prądzie albo w powietrzu, a winny jest milimetrowy rowek, którego nikt nie wymienił przy przeglądzie. Dobór rolki do średnicy i do stopu jest tu tak samo ważny jak dobór dyszy.
Wiadomo, że wszystkie elementy mogą się zużywać. Dlatego w ofercie jest także dysza gazowa. To ona porządkuje strumień powietrza rozpylającego wokół strefy topienia. Gdy krawędzie są wyszczerbione, strumień przestaje być osiowy. Cząstki lecą szerzej, niż powinny, część metalu osiada obok ściegu, a część układa się zbyt rzadko. Wymiana dyszy gazowej jest typową czynnością eksploatacyjną, tak jak wymiana dyszy kontaktowej i rolek. Traktowanie tych części jak drobiazgu, który jeszcze pochodzi, kończy się zwykle drożej – większym zużyciem drutu, poprawkami i nierówną powłoką.
Warto więc myśleć o akcesoriach jak o materiale eksploatacyjnym o strategicznym znaczeniu, a nie jak o śrubce z szuflady. Dysza kontaktowa, rolka pchająca, rolka ciągnąca i dysza gazowa tworzą razem tor, po którym drut i strumień muszą iść przewidywalnie. Jeśli ten tor jest sprawny, nawet długa praca na nabrzeżu albo przy zbiorniku zostaje powtarzalna. Jeśli nie jest, żaden duży agregat nie uratuje ściegu. Zapas tych części na obiekcie bywa ważniejszy niż kolejny metr węża, bo to one zużywają się pierwsze i to one decydują, czy łuk jest spokojny.
Dobór zestawu, serwis i spokój, że praca nie stanie w połowie obiektu
Metalizacja karze za przypadkowy komplet. Pistolet Oerlikon powinien iść w parze z urządzeniem tego samego producenta. Dysza musi pasować do średnicy i stopu. Rolki muszą być zsynchronizowane z podajnikiem. System taki jak ECO ARC 350 ma sens tam, gdzie potrzebna jest powłoka aluminiowo-magnezowa, a obiekt – nabrzeże, stocznia, zbiornik gazu lub paliwa, konstrukcja stalowa – nie wybacza przerw i nierówności. Do mniejszych albo bardziej lokalnych zadań wystarczy lżejszy układ, byle kompletny i bezpieczny, z podwójnym zabezpieczeniem i z przerwaniem natrysku przy upadku pistoletu.
RESIN pomaga ten komplet ułożyć, zamiast zostawiać użytkownika z katalogiem i domysłami. Szeroka wiedza i doświadczenie firmy pozwalają dobrać urządzenia tak, aby praca była niezawodna i ciągła. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy ekipa jest na obiekcie, rusztowanie stoi, a okno pogodowe jest krótkie. Źle dobrany podajnik albo brak zapasowej dyszy potrafi zatrzymać dzień skuteczniej niż sama pogoda. Prawidłowy dobór zaczyna się od prostych pytań – jaki drut, jaka średnica, jak duża powierzchnia, czy praca jest stała, czy sezonowa, i czy zestaw ma być własny, czy na czas konkretnego zlecenia.
Firma jest także autoryzowanym serwisem agregatów malarskich. Naprawy i przeglądy dotyczą nie tylko klasycznych pomp do farb. Każdy układ natryskowy, także ten do metalizacji, żyje przeglądami, uszczelnieniami, przewodami, rolkami i dyszami. Serwis w jednym miejscu skraca drogę od usterki do powrotu na obiekt. Osobną możliwością jest wypożyczalnia agregatów malarskich przemysłowych. Przydaje się, gdy praca jest sezonowa, gdy własny sprzęt stoi w serwisie albo gdy trzeba sprawdzić technologię na konkretnym zadaniu, zanim zapadnie decyzja o zakupie.
Siedziba Przemysłowych Technik Lakierniczych RESIN mieści się przy ul. gen. Józefa Hallera 1, 32-052 Jurczyce koło Krakowa, w Małopolsce. Stąd sprzęt i części jadą do ekip, które malują i metalizują konstrukcje w całym kraju – od hal i mostów po nabrzeża i zbiorniki. Jeśli celem jest powłoka niezwykle trwała, odporna na ścieranie i na korozję, metalizacja jest właściwą drogą. Warunek jest jeden i praktyczny. Trzeba dobrać nie tylko jakieś urządzenie, lecz cały tor podawania drutu, pistolet z sensowną ergonomią i zabezpieczeniami oraz te małe części, które w czasie pracy zużywają się pierwsze. Wtedy cienka warstwa metalu robi dokładnie to, do czego została położona – trzyma stal, gdy otoczenie już dawno przestało być łagodne.
Tagi: metalizacja, natrysk cieplny, powłoka antykorozyjna, ECO ARC 350, pistolet Oerlikon, podajnik drutu, dysza kontaktowa, dysza gazowa, urządzenia natryskowe, RESIN, ochrona stali, przemysł stoczniowy,
Materia: Agregaty Malarskie – Przemysłowe Techniki Lakiernicze
A vintage photo in postapo PC game style of a 22-years old young woman
with blonde curly hair and blue large eyes and deep red lipstick and strong makeup at the center,
evil smile, busty woman in skimpy outfit with a large neckline,
(krótka góra rozpięta, pokazująca klatkę piersiową i brzuch; bottom is short, low waist)
Kobieta prezentuje: A vintage photo in postapo PC game style of a 22-years old young woman
with blonde curly hair and blue large eyes and deep red lipstick and strong makeup at the center,
evil smile, busty woman in skimpy outfit with a large neckline,
(krótka góra rozpięta, pokazująca klatkę piersiową i brzuch; bottom is short, low waist)
Kobieta prezentuje: Industrial worker in protective gear arc-spraying molten metal onto a huge steel ship hull and fuel tank at a salty waterfront shipyard, bright electric arc, flying metal droplets, fresh silver coating beside rusted steel. The text reads: „Lasts for Years” in large yellow comic-style font. Background is artistic vision of scenery corresponding to main topic.
The artwork has a retro color palette with warm colors with some energetic and vivid elements.
The overall style mimics classic mid-century advertising with a humorous twist. Background is artistic vision of scenery corresponding to main topic.
The artwork has a retro color palette with warm colors with some energetic and vivid elements.
The overall style mimics classic mid-century advertising with a humorous twist.
