The Evil Within 2 – survival horror od Shinji Mikamiego w otwartym koszmarze
Shinji Mikami, ten sam facet, który w 1996 roku wstrząsnął światem Resident Evil i później zrewolucjonizował gatunek dzięki Resident Evil 4, nie powiedział ostatniego słowa w temacie straszenia graczy. W 2017 roku jego studio Tango Gameworks wypuściło The Evil Within 2, kontynuację mrocznej serii, która próbuje pogodzić klasyczny survival horror z nutą otwartego świata. Wyobraź sobie: ograniczona amunicja, potwory czające się w cieniu i eksploracja pełna pułapek, ale zamiast klaustrofobicznych korytarzy – całe miasteczko do przeszukania. Brzmi kusząco? A może podejrzanie? W tym artykule zanurzymy się w recenzję i analizę gry, sprawdzimy, jak wypada na tle dzisiejszych hitów grozy na PC i co ją odróżnia od bardziej introspektywnych koszmarów, jak Silent Hill 4. Przygotuj się na dreszcz – ale nie martw się, nie będę cię gonił z piłą łańcuchową… chyba że to ty zaczniesz.
Fabuła – powrót do STEM z osobistym horrorem
The Evil Within 2 zaczyna się trzy lata po wydarzeniach pierwszej części. Główny bohater, detektyw Sebastian Castellanos, wciąż zmaga się z traumą po koszmarze w Beacon Mental Hospital. Jego życie to ruina: rozwód, strata pracy i przede wszystkim – zaginiona córka Lily, którą uważa za martwą po tragicznym pożarze. Ale oto twist: Lily żyje i jest kluczem do STEM, tej wirtualnej rzeczywistości pełnej potworów, którą poznaliśmy wcześniej. Sebastian musi wejść do STEM, by ją uratować, zanim korporacja Mobius wykorzysta ją do swoich machinacji.
Fabuła jest prostsza niż w sequelu, ale to plus – unika nadmiernego komplikowania. Mikami i ekipa skupili się na osobistym dramacie: ojcostwo, strata i desperacja. Sebastian nie jest już tylko detektywem; to złamany facet, który walczy o rodzinę. Środowisko STEM to fikcyjne miasteczko Union, inspirowane amerykańskimi prowincjonalnymi osadami, ale扭曲zone w koszmar: domy z żywymi ścianami, ulice pełne iluzji i bestie rodem z najgorszych snów. Ciekawostka z społeczności graczy: wielu odkryło, że niektóre lokacje w Union nawiązują do prawdziwych miejsc w Wirginii, gdzie Tango Gameworks ma siedzibę – easter egg dla fanów, który dodaje realizmu.
Gra trwa około 15-20 godzin na standardowym poziomie, z opcjami New Game+ i wyższymi trudnościami, gdzie zasoby są jeszcze skromniejsze. Oficjalne dane z Bethesda Softworks wskazują, że sprzedaż przekroczyła milion kopii w pierwszym roku, co dla niszowego survival horroru jest solidnym wynikiem. Ale co z mechanikami? Tu zaczyna się prawdziwa zabawa – i strach.
Mechaniki gry – klasyczny survival w otwartym świecie
The Evil Within 2 to hybryda, która mogłaby przyprawić purystów horroru o zawał. Z jednej strony klasyka: ograniczone zasoby to podstawa. Amunicja, apteczki i części do craftingu zbierane są z otoczenia, a ich brak zmusza do ostrożności. Walka z wrogami – od zdeformowanych humanoidów po gigantyczne abominacje – wymaga taktyki. Możesz strzelać z kuszy (z bełtami wybuchowymi czy ogniowymi), używać pułapek lub po prostu uciekać. Eksploracja to serce gry: przeszukuj szafki, unikaj pułapek i rozwiązuj zagadki, by znaleźć sekrety.
Ale oto rewolucja: otwarty świat. Union to hub z kilkoma rozległymi obszarami, gdzie możesz wybierać kolejność misji. Nie musisz iść liniowo – zamiast tego eksploruj, pomagaj ocalałym (NPC z własnymi historiami) i odkrywaj side questy. To jak Resident Evil 4 spotyka Far Cry, ale w mrocznej otoczce. Crafting jest intuicyjny: z gelu i części tworzysz ulepszenia broni czy granaty. Na PC gra działa płynnie dzięki optymalizacji – testy społeczności na Steamie pokazują, że nawet na starszych kartach jak GTX 970 osiąga 60 FPS w 1080p, choć ray tracing to marzenie o nowszych tytułach.
Humor w tym? Wyobraź sobie, jak Sebastian, ten ponury typ, czołga się po trawie, by uniknąć detekcji, a ty myślisz: “Dlaczego nie wezwał Ubera do STEM?”. Ale serio, ta formuła działa. Otwartość daje wolność, ale horror nie traci napięcia – potwory respawnują, a zasoby nigdy nie są gwarantowane. Eksperci z IGN w recenzji z 2017 roku chwalili to jako “ewolucję gatunku”, choć gracze na Reddit zgłaszali frustrację z bossami, gdzie stealth nie zawsze wystarcza.
Dziedzictwo Mikamiego – echo Resident Evil 4 w horrorze
Shinji Mikami, jako executive producer, nadał grze swój podpis: mieszankę akcji i grozy. Resident Evil 4 (2005) zmieniło survival horror, wprowadzając over-the-shoulder kamerę, dynamiczną walkę i hordy wrogów. The Evil Within 2 idzie tą drogą: Sebastian ma płynne ruchy, celowanie jest precyzyjne, a walki z grupami bestii przypominają te z RE4. Ale Mikami dodał warstwę psychologiczną – iluzje STEM manipulują umysłem, tworząc momenty, gdzie nie wiesz, co jest realne.
Na tle współczesnych gier grozy na PC, jak Resident Evil Village (2021) czy Dead Space Remake (2023), The Evil Within 2 wypada solidnie, ale nie rewolucyjnie. Village ma podobny mix otwartego świata i akcji, z lepszą grafiką (dzięki RE Engine) i humorem w dialogach Lady Dimitrescu. The Evil Within 2 na Unreal Engine 4 wygląda dobrze – detale cieni i deformacje twarzy są creepy – ale brak nowinek jak haptic feedback na DualSense. W porównaniu do czystego horroru jak Outlast 2 (2017), gdzie nie ma broni, tu walka daje ulgę, co niektórzy krytykują jako “zbyt arcade’owe”.
Jednak niuans: społeczność modderów na Nexus Mods dodała remastery tekstur i nowe endingi, odkrywając ukryte pliki z beta-wersji, gdzie otwartość była jeszcze większa. Oficjalnie, Tango Gameworks potwierdziło, że Mikami inspirował się filmami jak The Thing Johna Carpentera – stąd paranoja i mutacje. W erze Alan Wake 2 (2023), z jej narracyjnym bogactwem, The Evil Within 2 wyróżnia się prostotą: skupia się na przetrwaniu, nie na metaforach.
Co odróżnia od psychologicznego horroru – analiza w porównaniu do Silent Hill 4
Teraz kluczowe: dlaczego The Evil Within 2 to nie Silent Hill 4: The Room (2004), ten mistrz psychologicznego grozy? Silent Hill 4, od Team Silent, to klaustrofobia w mieszkaniu Henry’ego Townshenda – izolacja, brak broni (tylko rura czy kij), halucynacje i rdza symbolizująca winę. Horror jest wewnętrzny: gryzie duszę, zmusza do refleksji nad traumą, bez ucieczki w akcję. Eksperci jak Adam Christopher w książkach o horrorze gamingowym podkreślają, że SH4 to body horror i psychika, gdzie potwory to projekcje umysłu.
The Evil Within 2 jest inne: to survival horror z naciskiem na zewnętrzne zagrożenia. Potwory to realne (w STEM) bestie, walka daje agency, a otwarty świat zachęca do eksploracji, nie kontemplacji. Sebastian konfrontuje traumę, ale przez akcję – ratuje córkę strzelając, nie rozmyślając. Ciekawostka: fani na forach jak GameFAQs zauważyli, że SH4 ma permadeath w niektórych lokacjach, co buduje napięcie psychiczne, podczas gdy TEW2 pozwala save’ować często, łagodząc stres.
Na PC SH4 wypada retro (brak remaku, choć community patches poprawiają sterowanie), ale jego wpływ jest ogromny – gry jak Layers of Fear (2016) idą w psychikę. The Evil Within 2 bliżej action-horroru, co czyni ją bardziej przystępną dla casual graczy, ale mniej zapadającą w pamięć emocjonalnie. Metacritic: 75/100 dla TEW2 vs. 76 dla SH4 – remis, ale gusta dzielą.
Recenzja – mocne i słabe strony w 2024 roku
Podsumowując recenzję: The Evil Within 2 to 8/10 dla fanów gatunku. Mocne strony? Świetna atmosfera – dźwięk (skrzypienie podłóg, odległe wrzaski) i wizualizacje (deformacje w STEM) budują napięcie. Otwarty świat dodaje replayability; misje poboczne, jak pomoc ocalałym, rozwijają lore. Na PC działa stabilnie, z wsparciem dla modów i 4K.
Słabości? Fabuła bywa przewidywalna, a walki z bossami frustrujące na wyższych poziomach – amunicja kończy się szybciej niż nerwy. Porównując do 2024: w cieniu The Callisto Protocol (2022), z jego brutalnością, TEW2 wydaje się łagodniejsza, ale to plus dla tych, co wolą stealth od rzezi. Gracze na Steamie (ocena “Mostly Positive”, 78%) chwalą za wartość – za 20-30 zł w promocji to okazja.
Humor na koniec: jeśli boisz się ciemności, gra ci przypomni, dlaczego. Ale hej, po przejściu poczujesz się jak bohater – w końcu uratowałeś córkę przed korporacyjnym koszmarem. Warto zagrać, zwłaszcza jeśli kochasz Mikamiego.
W skrócie, The Evil Within 2 ewoluuje survival horror, zachowując esencję, ale otwierając drzwi. W dzisiejszym PC gaming, gdzie horror miesza się z akcją, to solidny klasyk, który zasługuje na odświeżenie. Jeśli nie grałeś – wskakuj do STEM. Tylko nie zapomnij latarki.
Materia: Gry Video – Komputerowe i na Konsole
Treści i/lub ich fragmenty stworzono przy wykorzystaniu i/lub pomocy AI – sztucznej inteligencji. Niektóre informacje mogą być niepełne lub nieścisłe oraz zawierać błędy i/lub przekłamania.
Artwork illustration: Artwork illustration: A dark, atmospheric survival horror illustration in the style of The Evil Within 2, depicting detective Sebastian Castellanos stealthily crouching behind a rusted car on a foggy, abandoned street in the nightmarish town of Union. Twisted, living walls ooze from dilapidated American suburban houses, with grotesque humanoid monsters lurking in the shadows and alleyways. Sebastian holds a crossbow loaded with a fiery bolt, his face tense and scarred, illuminated by a faint flashlight beam cutting through the mist. In the background, illusory distortions warp the environment, evoking a sense of psychological dread and open-world exploration, rendered in realistic, gritty Unreal Engine 4 aesthetics with high contrast shadows and eerie red glows. Use a video game screenshot style, vivid color palette, pixel-art elements. Use a video game screenshot style, vivid color palette, pixel-art elements.
