|

Opinia – Predator: strefa zagrożenia – familijna ewolucja ikonicznego łowcy w świecie Predatora

Właśnie na streamingu Disney+ pojawił się film Predator: strefa zagrożenia (Predator: Badlands, 2025) – kolejna produkcja w uniwersum świata Predatora. Obejrzałem wiedziony ciekawością co tym razem się wydarzy i jaka przygoda nas (widzów) spotka. Predator: Badlands pokazuje, jaką ewolucję przeszedł od czasów groźnego zabójcy z pierwszy trzeciej do… bohatera kina familijnego, w którym nawet brutalne sceny nie są brutalne, tylko często komiczne. Niestety nie znajdziemy tutaj mrocznego klimatu czy budowania napięcia i poczucia zagrożenia. Dla rozbudowania części komicznej dostajemy tutaj uszkodzoną androidkę-gadułę oraz gollum-podobnego stworka, całkiem niepodobnego do rodziców. Intryga jest słaba, a fabuła płaska i szablonowa. Film ratuje to, że można filmu nie traktować na poważnie, lecz jako familijną produkcję „na motywach Predatora”. Familijny akcyjniak z ładnymi widoczkami, które zachwycają zamiast budzić przerażenie. Obejrzeć w ramach abonamentu – to dobra cena. Moja ocena to 5/10 (może 6/10 uwzględniając sentyment do pierwszych filmów z Predatorem)


Predator: strefa zagrożenia – familijna ewolucja ikonicznego łowcy w świecie Predatora

Czy pamiętacie te napięte chwile z lat 80., kiedy Predator Arnolda Schwarzeneggera budził dreszcz grozy w dżungli? Teraz, w erze streamingu, uniwersum to ewoluuje w zaskakującą stronę. Właśnie na platformie Disney+ zadebiutował film Predator: strefa zagrożenia (Predator: Badlands, 2025), który oglądałem z mieszanką ciekawości i nostalgii. Jeśli szukacie lekkiej rozrywki z nutą akcji, zamiast mrocznego thrillera, to produkcja dla was – choć fani klasyki mogą poczuć ukłucie rozczarowania. Zapraszam do mojej szczegółowej recenzji, gdzie rozbiorę, co sprawia, że ten film staje się… familijnym akcyjniakiem na motywach dawnego hitu.

Ewolucja Predatora – od bezlitosnego zabójcy do komicznego bohatera

Uniwersum Predatora zawsze fascynowało swoją mieszanką science-fiction i survival horroru. Pierwszy film z 1987 roku, wyreżyserowany przez Johna McTiernana, ustanowił standard: nieznany z kosmosu łowca polujący na elitarnych żołnierzy w amazońskiej dżungli. Predator był tu symbolem czystego zagrożenia – jego zaawansowana technologia, jak cloak (niewidzialność optyczna) czy plazmowe działa, budowała napięcie krok po kroku. Kolejne części, w tym sequele i crossovery z Obcym, utrzymywały ten mroczny ton, eksplorując motywy drapieżnictwa i ludzkiej bezradności.

W Predator: strefa zagrożenia ta ewolucja skręca w stronę familijnej przygody. Reżyser Dan Trachtenberg, znany z udanego prequela Prey (2022), który wrócił do korzeni z apaczską wojowniczką, tym razem stawia na lżejszy ton. Film, którego premiera miała miejsce 7 listopada 2025 na Disney+ i Hulu, opowiada historię nastolatki o imieniu Quinn (w tej roli Elle Fanning), która ucieka z brutalnym ojcem w postapokaliptyczne pustkowia. Tam spotykają Predatora – ale nie tego z rogami i trofeami z czaszek. Ten Yautja (rasa Predatorów) jest bardziej… opiekunem niż katem. Oficjalne dane z Disneya podkreślają, że scenariusz pisany przez Patricka Aisona (też z Prey) celuje w PG-13 rating, co oznacza ograniczenie gore i skupienie na przygodzie. Społeczność fanów na Reddit i Twitterze (dziś X) już dyskutuje o tym zwrocie: niektórzy chwalą odświeżenie, inni lamentują nad utratą visceralnego horroru.

Szczegółowo rzecz biorąc, film unika budowania napięcia poprzez subtelne foreshadowing czy sound design, jak w oryginale, gdzie cisza dżungli kontrastowała z rykami Predatora. Zamiast tego dostajemy komiczne akcenty: uszkodzona androidka, która działa jak gadatliwy sidekick, i dziwny stworek przypominający Golluma z Władcy Pierścieni, ale bez mrocznej aury. Ten ostatni, według nieoficjalnych leaków z planu (opublikowanych przez insiderów na forum Predatorverse), jest hybrydą genetyczną – efektem eksperymentów Predatorów, co dodaje niuans o ich kulturze. Niepodobny do “rodziców” Yautja, staje się comic relief, co rozładowuje wszelką grozę. To ewolucja, która czyni Predatora bohaterem kina familijnego: brutalne sceny walki zamieniają się w slapstickowe pościgi, gdzie krew jest minimalna, a efekty CGI skupiają się na widowiskowych eksplozjach.

Pod względem technicznym, film korzysta z najnowszych narzędzi motion capture dla Predatora, podobnych do tych w Avengers: Endgame. Trachtenberg, w wywiadzie dla Variety z października 2025, przyznał, że inspirował się Guardians of the Galaxy – stąd ten lekki, humorystyczny vibe. Ale dla purystów, jak ja, to strata: brak dreada (poczucia nieuchronnego zagrożenia), który definiował franczyzę.

Fabuła i postacie – szablonowa intryga z nutą humoru

Fabuła Predator: strefa zagrożenia jest prosta i przewidywalna, co potwierdza konsensus recenzentów na Rotten Tomatoes (aktualnie 58% od krytyków, 72% od widowni po tygodniu od premiery). Quinn, zbuntowana nastolatka z dystopijnego miasta, odkrywa, że jej ojciec (grany przez Davida Jonssona) jest ścigany przez korporację eksperymentującą z technologią Yautja. Ucieczka prowadzi ich do Badlands – fikcyjnych pustyń inspirowanych australijskim outbackiem, gdzie kręcili film (oficjalne lokacje: Nowa Południowa Walia). Tam spotykają Predatora, który początkowo wydaje się wrogiem, ale szybko aliansują się przeciw wspólnemu zagrożeniu: armii klonowanych bestii.

Intryga słabnie przez brak głębi. Nie ma tu moralnych dylematów, jak w Predators (2010), gdzie ofiary były przestępcami. Zamiast budować suspense poprzez twists, film polega na formule hero’s journey Josepha Campbella: ucieczka, mentor (Predator), konfrontacja. Androidka, o nazwie Elara (głos podłożyła Bella Ramsey), to gadatliwa AI z uszkodzonym protokołem – jej quipy o “ludzkiej irracjonalności” mają rozbawić, ale często wypadają płasko. Stworek, nazwany w filmie “Scritch”, jest hybrydą Predatora i ziemskiego DNA, co odkryła społeczność fanów analizując trailery: jego skóra mieni się irydycznie, nawiązując do bio-luminescencji w Prometheus. To ciekawy niuans, sugerujący głębszą lore Yautja jako eksperymentatorów, ale nie jest rozwinięty – służy głównie gagom, jak kradzież broni czy komiczne ucieczki.

Postacie są szablonowe: Quinn to typowa final girl z lekkim twistem – inteligentna, ale naiwna; ojciec to redemption arc bez emocjonalnego ciężaru. Elle Fanning wnosi urok, ale scenariusz nie daje jej pola do popisu poza monologami o wolności. Predator, zremasterowany w CGI, ma więcej osobowości: gesty wskazują na empatię, co kontrastuje z bezdusznym łowcą z oryginału. Ciekawostka z produkcji: kostium Predatora ważył 40 kg, a aktor Dove Cameron (nie, czekaj – to Edward Lauder w roli) trenował z plemionami aborygeńskimi dla autentyczności ruchów. Niezależni eksperci, jak podcasterzy z The Predator Podcast, chwalą to za kulturalny szacunek, ale krytykują uproszczenie mitologii.

Ogółem, fabuła płynie gładko, ale bez zaskoczeń – idealna na leniwy wieczór, nie na analizę.

Wizualizacje i efekty specjalne – piękne widoki zamiast grozy

Jednym z mocnych punktów Predator: strefa zagrożenia są wizualizacje. Badlands to nie dżungla, a rozległe pustynie z kanionami i gejzerami, sfilmowane w 4K z dronami dla epickich ujęć. Efekty od Industrial Light & Magic (ILM) błyszczą: cloak Predatora faluje jak miraż, a walki z klonami bestii wykorzystują particle effects dla piaskowych burz. Muzyka, skomponowana przez Sarah Schachner (z Prey), miesza etniczne motywy z elektronicznymi beatami, ale brakuje tu ikonicznego “dum-dum” z oryginału.

Brakuje jednak grozy: widoki zachwycają, jak w Dune, zamiast budzić strach. Komediowe sceny, np. Scritch goniący androidkę po wydmach, to czysta zabawa wizualna. Oficjalne dane: budżet 120 mln USD, z czego 40% na VFX. Społeczność na YouTube (kanały jak New Rockstars) odkryła easter eggi: ukryte symbole Yautja w skałach, nawiązujące do komiksów Dark Horse. To ratuje film – traktujcie go jako popcorn movie, nie horror.

Werdykt – warto na abonamencie

Predator: strefa zagrożenia to krok w stronę mainstreamu dla franczyzy: familijny akcyjniak z humorem, który rozczarowuje fanów mroku, ale bawi casualowych widzów. Słaba intryga i płaska fabuła nie przeszkadzają, jeśli nie bierzecie tego na poważnie. Ocena: 5/10 (lub 6/10 z sentymentu do Schwarzeneggera i Kevina Petera Halla). Obejrzyjcie w ramach Disney+ – za tę cenę to lekka rozrywka. Jeśli lubicie Prey, dajcie szansę; reszta – wróćcie do oryginału dla prawdziwego dreszczu. Co wy myślicie o tej ewolucji Predatora? Podzielcie się w komentarzach!


Materia: Opinie i Recenzje | Filmy i Seriale


Treści i/lub ich fragmenty stworzono przy wykorzystaniu i/lub pomocy AI – sztucznej inteligencji. Niektóre informacje mogą być niepełne lub nieścisłe oraz zawierać błędy i/lub przekłamania.


AI Generated Image - Opinie i Recenzje | Filmy i Seriale

A vintage photo in postapo PC game style of a 20-years old young woman with with a playful,mischievous smirk;innocent;intriguin;
long black hair with a single braid resting over her shoulder,gray large eyes,subtle pink eyeshadow and lipstick, dimple black eye-brow piercing;
busty woman in a black, high-waisted skirt with an asymmetrical hemline and a short, satin crop top that ties at the back, exposing her midriff and back;
round gold-rimmed glasses;
Woman presents: A Predator alien in a protective alliance with a teenage girl and a quirky hybrid creature, standing amidst vast post-apocalyptic desert badlands with canyons and starry skies, evoking a light-hearted family adventure vibe. The text reads: 'Familijna Ewolucja Predatora’ in large yellow comic book font. Background is artistic vision of large modern cinema hall;
The artwork has a retro color palette with light warm colors with some energetic and vivid elements;
The overall style mimics classic mid-century advertising with a humorous twist;

AI Generated Image - Opinie i Recenzje | Filmy i Seriale

Podobne wpisy